Valverde show
Real Madryt pokonał 3:0 Manchester City. To spotkanie miało przede wszystkim jednego bohatera, czyli Fede Valverde. Wielki mecz i wielkie zwycięstwo Królewskich.
Wszystko wyjaśnione w pierwszym meczu?
Przed meczem mało kto zakładał, że Real może wygrać, a co dopiero w takim wymiarze. Obecnie w kadrze Realu mamy do czynienia z plagą kontuzji. Szczególnie bolesny jest brak Bellinghama, Mbappe, Rodrygo, ale także Militao, czy Carrerasa. Wynik spotkania Urugwajczyk otworzył już w 20 minucie po znakomitym podaniu Courtoisa. Fede minął bramkarza i strzałem na pustą bramkę umieścił piłkę w siatce. 7 minut później idealnie wykończył sytuację w polu karnym po asyście Viniciusa. Tuż przed końcem 1 połowy ozdobą był gol na 3:0. Fede dostał piłkę w polu karnym, przerzucił ją nad rywalem i pewnie posłał ją do siatki. Absolutny majstersztyk. W drugiej połowie Vinicius mógł podwyższyć prowadzenie na 4:0, ale zmarnował karnego. Później w bramce swój kunszt okazał belgijski golkiper.
Dalej czeka Bayern
Nie można przypisywać jeszcze pewnego awansu Realu, ale śmiało już można spekulować. W przypadku awansu na Real Madryt czeka Bayern Monachium. Rywal, z którym zdecydowanie Królewscy nie będą faworytem. Bayern rozbił właśnie przed chwilą 6:1 Atalantę, w Bundeslidze ma przewagę 11 pkt nad BVB. Real jak dobrze wiemy w La Lidze radzi sobie różnie, w innych rozgrywkach w tym sezonie zaliczył już wiele wpadek. Mecz z Manchesterem City, a właściwie show Fede Valverde to lekka osłoda miernego sezonu.
