Hit, czy kit?
Spotkanie Górnika z Legią było określane mianem hitu kolejki. Nie ma w tym nic dziwnego, zważywszy na pozycje obu zespołów w tabeli. Do tego dochodzi historyczna rywalizacja, więc wszystko idealnie ze sobą współgra. Niestety na zapowiedziach się zakończyło…
0 celnych strzałów
Jedna poprzeczka, piłka centymetry obok bramki i to by było na tyle… Minimalnie lepiej wyglądał Górnik, który od początku próbował narzucić swój styl. Można zadać sobie jedno pytanie; czy my na pewno obejrzeliśmy mecz ekstraklasy? Ekipy z top 4 ekstraklasy nie były w stanie celnie uderzyć na bramkę przez 90 minut gry. Jeśli ktoś nie zasnął podczas tego widowiska, to zazdrościmy. Oczywiście można indywidualnie wyróżnić pewne persony, bardziej po stronie gospodarzy. Były momenty, że Górnik nieźle zagroził skrzydłem, zwłaszcza za sprawą Federico. Na pochwałę po stronie gości z pewnością zasługuje Piątkowski. Podział punktów obie strony powinny traktować jako stratę.
Kto bardziej ranny?
Górnik nie dość, że był minimalnie lepszy, to jeszcze za chwilę może tracić do Lecha 3 pkt. Biorąc pod uwagę zaległy mecz Lecha, sytuacja Górnika już nie jest tak piękna, jak kilka kolejek temu. Trzeci remis z rzędu drużyny walczącej o mistrza trzeba ocenić negatywnie. Legia z kolei nie wygrała trzeciego spotkania z rzędu. Nie jest to żaden kryzys, ale aktualnie to jest bardziej walka o top 4 niż bicie się o mistrzostwo.
