Legia zraniona w ostatniej akcji
Zespół Legii Warszawa był przekonany, że zgarnie 3 punkty. Nic bardziej mylnego. W ostatniej akcji spotkania Górnik pokrzyżował im te plany.
Piłkarska żenada
Niech o poziomie tego meczu świadczy 0 celnych strzałów do 82 minuty. W tej właśnie minucie rzut karny na gola zamienił Augustyniak. Chciałbym cokolwiek dobrego napisać o tym widowisku, ale ciężko znaleźć pozytywy. Jeżeli już szukać na siłę, to dobrą postawą w obronie wykazali się Bochniewicz, Pankow, Augustyniak. Zresztą to obrońcy zostali bohaterami spotkania. Sporo walki, kartek, fauli. Mało dokładności, praktycznie zero ofensywnego zagrożenia. Jeżeli mielibyśmy szukać lepszej drużyny, to minimalnie w końcówce wyróżniła się Legia. W konsekwencji jednak zwycięstwa im to nie zapewniło. Nie można pominąć postaci Michała Rakoczego. Wszedł na boisko w 85 minucie. To on oddał groźny strzał, po którym Górnik miał rzut rożny. To on również dośrodkował na głowę Pawła Bochniewicza, tym samym zaliczając asystę przy decydującej bramce.
Pół ligi walczy o puchary, drugie pół o utrzymanie
Po wygranej Widzewa z Termalicą można powiedzieć, że znamy pierwszego spadkowicza. Pozostała dwójka, no właśnie… Widzew punktuje, Arka tylko u siebie, Pogoń jest nijaka. Radomiak tym bardziej, Legia nie przegrywa, ale dużo remisuje. Naprawdę niezwykle ciężko przewidzieć końcowy stan tabeli. Po dzisiejszym meczu nastroje w zespole Marka Papszuna wcale nie pójdą w górę. Mimo braku porażki, każdy już praktycznie przed ostatnią akcją witał się z 2 zwycięstwem z rzędu. Górnik na drugim biegunie. Dalej są w walce o czołowe miejsce, za 3 tygodnie zagrają też finał pucharu Polski. Powtarzamy to od kilku tygodni, ale takiego sezonu dawno nie było.
